środa, 19 grudnia 2018

Mamusia, tatuś i spękany synek

  

Nazwisko zmienił, ale wciąż był Inny. A potem zwariował.
Aleksander Kaczorowski, Ota Pavel. Pod powierzchnią 1)

    Ota Pavel... Autor Śmierci pięknych saren (1971), jednego z najlepszych zbiorów opowiadań w historii literatury europejskiej, książki która jest ceniona i chętnie czytana po dziś dzień. Człowiek, który był (...) Żydem. Pół-Żydem. Zebrą, jak mawiał w żartach ojciec (AK, s. 36) i którego naznaczyły tragedie wpisane w żydowski los w XX wieku. Po II wojnie światowej dziennikarz i członek Komunistycznej Partii Czechosłowacji, który napisał wiele propagandowych agitek. W końcu - cyklofrenik, który kilka lat spędził w zamkniętych oddziałach szpitali psychiatrycznych. Przy takich faktach z życia biografowi łatwo jest skusić się na podbicie, wyeksponowanie rozrachunkowych czy bardziej sensacyjnych wątków w opowieści o osobie, o której pisze. Tym bardziej obecnie, kiedy na rynku wydawniczym jest spore zapotrzebowanie na biografie czy opowieści biograficzne zorientowane na „odkrywanie całej prawdy” albo „nowych, nieznanych faktów” na temat mniej lub bardziej znanych postaci z historii. Aleksander Kaczorowski oparł się tej pokusie. Oczywiście, łatwo rzecz całą skwitować stwierdzeniem, że autor biografii Bohumila Hrabala i Vaclava Havla zbyt ceni pisarstwo Pavla, by jego kosztem zapewnić sobie tani poklask i duży nakład. Jak mi się zdaje, Kaczorowskiemu chodziło nie tylko o przybliżenie sylwetki świetnego czeskiego pisarza, ale przede wszystkim o odkrycie, kim był i dlaczego dokonywał takich a nie innych wyborów życiowych. Wymagało to od autora biografii nie tylko sumienności, ale również znalezienia odpowiedniej konstrukcji tekstu biografii. I Kaczorowski znalazł nośny schemat konstrukcyjny, stawiając na przeplatanie trzech konsekwentnie prowadzonych wątków, co koresponduje z wielowątkowością nowelistyki czeskiego pisarza.

Syn mamusi, która za męża miała mojego tatusia 2)
   
    Szkieletem książki Kaczorowskiego jest, jak łatwo się domyślić, historia życia Pavla. Pisarz urodził się w 1930 roku jako Otto Popper w rodzinie mieszanej, jego ojciec był Żydem, matka czeską katoliczką (choć niepraktykującą). Dzieciństwo Otto miał szczęśliwe, Popperom nieźle się powodziło, bo jego ojciec Leon był odnoszącym sukcesy w pracy przedstawicielem handlowym szwedzkiej firmy Elektrolux, produkującej sprzęt gospodarstwa domowego (Pavel najpełniej pisał na ten temat w opowiadaniu W służbie Szwecji z tomu Śmierć pięknych saren). Potem przyszła wojna i Popperowie oraz cała ich rodzina, mimo iż bardziej czuli się Czechami niż Żydami, wciągnięci zostali w tryby nazistowskiej machiny śmierci. Ojciec Pavla oraz jego dwaj starsi bracia trafili do obozów zagłady (przeszli między innymi przez obóz koncentracyjny w Terezinie), ale udało im się przeżyć, tak samo jak przyszłemu pisarzowi i jego matce, Herminie, którzy w czasie wojny mieszkali w niewielkiej miejscowości niedaleko Pragi. Po wojnie Otto zaczął pracę w radio, przez lata (z przerwą na służbę wojskową) zajmował się robotą dziennikarską, specjalizując się przede wszystkim w tekstach o tematyce sportowej (napisał między innymi zbiór reportaży o piłkarzach świetnej drużyny klubowej Dukli Praga, zatytułowany Dukla mezi mrakodrapy, 1964). W 1955 roku cała rodzina Oty zmieniła nazwisko z Popper na Pavel. Na początku roku 1964 dotknął pisarza pierwszy atak choroby psychicznej, o którym tak pisał w tekście Epilog: Dostałem pomieszania zmysłów na olimpiadzie w Innsbrucku. Mózg mi się zaćmił, jak gdyby spłynęła mgła z Alp. Zobaczyłem pewnego pana jako diabła w całej okazałości, miał rogi, kopyta, sierść i wiekowe spróchniałe zęby. Potem poszedłem w górę nad Innsbruckiem, żeby podpalić zabudowania wiejskie. Byłem przekonany, że taka jasność rozproszy mgłę (OP, s. 214). Dla Pavla zaczęły się lata szpitalnej gehenny, kolejne hospitalizacje, krótkie momenty poprawy stanu zdrowia, myśli samobójcze i dopiero terapia, nowatorska na ówczesne czasy, węglanem litu, pozwoliła pisarzowi w miarę normalnie żyć, choć miała poważne skutki uboczne i najprawdopodobniej przyczyniła się do jego przedwczesnej śmierci (Kaczorowski dotarł do ludzi, których zdaniem nastąpiła ona na skutek niewłaściwej opieki w szpitalu psychiatrycznym i złego dawkowania leków). Pavel przeszedł na rentę, mniej zajmował się tekstami stricte dziennikarskimi, za ta skupił się na tym, co chciał robić już od jakiegoś czasu - pisaniu prozy. Za życia pisarza ukazał się tylko jeden tom jego opowiadań, Śmierć pięknych saren. Zmarł 31 marca 1973 roku.
    Proza Pavla, mimo iż autor dotyka w niej trudnych tematów, takich chociażby jak Zagłada, pełna jest akceptacji życia, ciepła i harmonii, co do pewnego stopnia brało się z faktu, że opisywał w niej (przede wszystkim w Śmierci pięknych saren) lekko zmitologizowaną krainę dzieciństwa. Paradoksalne może więc się zdawać, że czeski pisarz był człowiekiem wewnętrznie spękanym, rozchwianym nie tylko z powodu choroby psychicznej; człowiekiem, rzekłbym, „pomiędzy”. Pavel miał żydowskiego tatusia, jednak przez długi czas zdawał się nie interesować żydowskim dziedzictwem; zmianę nazwiska na czeskobrzmiące przyjął bez emocji. Dopiero choroba i zwrócenie się ku pisaniu prozy sprawiły, iż zrozumiał, (...) że czeskość i żydowskość współistnieją w nim; że on sam może je współtworzyć swoim pisaniem (AK, s. 217), i w końcu Odnalazł swój żydowski krąg (AK, s. 218), dodam - także kulturowy. Był komunistą, jako młody człowiek aktywnie uczestniczył w propagowaniu nowego ustroju, później dostrzegał „błędy i wypaczenia”, ale nie przeciwstawiał się im, nie protestował, w odróżnieniu od wielu kolegów po piórze. W końcu - był cenionym dziennikarzem sportowym, który bardzo chciał być pisarzem, przez co w środowiskach tak dziennikarzy, jak i pisarzy traktowany był z dystansem. Jedna z czeskich dziennikarek tak postrzegała miejsce Pavla: Literaci uważali go wyłącznie za sprawnego dziennikarza sportowego, podczas gdy dziennikarze sportowi za zakompleksionego literata (AK, s. 267).
    Będąc człowiekiem „pomiędzy”, Pavel - świadomie bądź nie - szukał stałych punktów odniesienia, które pozwoliłyby mu dookreślić się, wyznaczyć kierunki w drodze ku znalezieniu jako tako spójnej tożsamości. Bez wątpienia poszukiwał ich pośród bliskich, w rodzinie. Bardzo ważną osobą dla pisarza był ojciec, człowiek mocny i wyrazisty, któremu nie przez przypadek poświęcił wiele miejsca w swoich opowiadaniach. Z drugiej strony, pierwszy zbiór opowiadań Pavel zadedykował mamusi, która miała za męża mojego tatusia, a nie tatusiowi, który miał za żonę moją mamusię. Matka była dla pisarza ważna, kto wie, czy nie pisałby o niej więcej, gdyby dane było mu żyć dłużej. Inny punktem odniesienia była natura. Pavel był zapalonym wędkarzem, właściwie cały drugi tom opowiadań pisarza, Jak spotkałem się z rybami, skonstruowany został wokół tematu wędkowania. Chociaż nie chodziło w tym przypadku tylko i wyłącznie o łowienie ryb, lecz właśnie o kontakt z naturą, ukochaną rzeką Berounką, nad brzegi której wracał przed całe życie, szukając spokoju, szczęścia i harmonii, której nie czuł w sobie. Autor Śmierci pięknych saren tak pisał o tej rzece: I właściwie to nie wiedziałem, dlaczego tak rzekę kocham. Może dlatego, że są w niej ryby, albo też dlatego, że jest wolna i nie spętana? Że nigdy się nie zatrzymuje? A może dlatego, że szumi i nie daje zasnąć? Może dlatego, że jest tu od wieków, albo dlatego, że codziennie jej wody umierają gdzieś w dali? Albo dlatego, że możesz po niej płynąć i że możesz w niej umrzeć (OP, s. 131). I wreszcie ostatnim, i najpewniej najważniejszym punktem odniesienia w życiu Pavla stało się samo pisarstwo. Dosyć szybko zdał sobie sprawę, że chce pisać prozę, że nosi w sobie historie, które domagają się ubrania w słowa. Nie wiedział jednak, jak się do tego zabrać. Był perfekcjonistą, znanym z tego, że wielokrotnie poprawiał niemal każdy przygotowywany tekst, miał też świadomość własnych braków - nie miał studiów, jako dziecko i nastolatek niemal nie czytał książek, starał się więc dokształcać na własną rękę, przede wszystkim czytając klasyków literatury, kiedy tylko miał na to czas. Dopiero po tym kiedy zachorował, Pavel na poważnie wziął się do pisania opowiadań, traktując to do pewnego stopnia jako element terapii. W jednym z listów do najstarszego brata Hugona tak Pavel pisał: Wiem, że już tylko praca może mnie ocalić (...), moim najskrytszym pragnieniem - jeśli mi zdrowie pozwoli - jest napisać o zwyczajnym życiu. O starym Prošku, o Frańku z pensjonatu U Rozvědčika, o pustelniku ze Skryj, tom opowiadań o naszym tatusiu i mamusi (AK, s. 308). Chęć zostania prozaikiem była u Pavla niemal obsesyjna. Kaczorowski stwierdza: Pisarstwo rzeczywiście było jego kuracją (AK, s. 236). Ale czy nie stanowiło ono nie tylko kuracji, ale również objawu choroby? I tu dochodzę do kluczowego dla zrozumienia losów czeskiego pisarza zagadnienia choroby psychicznej.
    U Pavla lekarze zdiagnozowali cyklofrenię, chorobę efektywną dwubiegunową. Dlaczego pisarz zachorował? Psychiatrzy podejrzewali, że przyczyną choroby Pavla było długotrwałe przepracowanie, ogólne osłabienie organizmu, a także obciążenie genetyczne (wśród jego krewnych ze strony ojca były przypadki schorzeń psychicznych) (AK, s. 191). Bez wątpienia sensowne wytłumaczenie. Jednak czy do nagłego ataku choroby nie przyczyniły się problemy pisarza z tożsamością, samookreśleniem czy - w końcu - zaakceptowaniem własnej Inności? Pavel był wychowywany jak zwyczajne czeskie dziecko, dopiero w czasie wojny w bestialski sposób uświadomiono mu, że jest Inny, a i po wojnie kolejne antysemickie nagonki przypominały mu, kim jest - Pół-Żydem. Zebrą, a więc nie-swoim. Wydawało się, że przez wiele lat pisarz nie miał problemu z żydowskim dziedzictwem. Nie mówił na ten temat, ani nie pisał, a przynajmniej nie pozostawił świadectw tekstowych na ten temat. Zarządzoną przez ojca zmianę nazwiska wszystkich członków rodziny na czeskie, jak już wspominałem, Pavel przyjął bez komentarza. Podobnie zresztą jak nie komentował rosnącego zawodu komunistyczną utopią. Ale czy Pavla to nie dręczyło, nie bolało? Nie niszczyło go od środka? Być może jego częste wyjazdy nad rzekę, na ryby były rodzajem ucieczki od skomplikowanego świata i niekonkluzyjnych myśli ku rzeczywistości prostych doznań i wartości. Tego do końca nie wiemy. Pavel bardzo mało pisał o doświadczeniu choroby psychicznej, nie chciał się odsłaniać, słusznie podejrzewając, że niekoniecznie spotka się ze zrozumieniem. Kaczorowski w biografii czeskiego pisarza nie szuka ostatecznych odpowiedzi na pytania o chorobę psychiczną Czecha. Wysłuchuje różnych ludzi, podaje możliwe wersje zdarzeń, mnoży wątpliwości, spekuluje. Myślę, że to dobra strategia, ponieważ spękanych osobowości nie powinno się opisywać tak, jakby były one spójną całością, bo wtedy nazbyt mogą się zbliżać do bałamutnych projekcji.

Przypadki wiejskich Żydów
   
    Ważnym dopełnieniem biografii Pavla jest konsekwentnie rozwijany przez Kaczorowskiego przez całą książkę wątek historii czeskich Żydów, począwszy od końca XVIII wieku, dokąd sięga udokumentowana historia rodu Popperów, a skończywszy na latach 70. XX. Na terenach obecnych Czech na skutek regulacji prawnych wprowadzonych przez Habsburgów społeczność żydowska kształtowała się w specyficzny sposób, inny niż chociażby w na terenach Polski. W dużym stopniu składała się z Landesjuden, czyli Żydów wiejskich (jak Popperowie), żyjących w niewielkich skupiskach w czeskich wsiach, łatwo się asymilujących, niezbyt przewiązanych do tradycji czy religii przodków. Ojciec pisarza był Żydem, nosił niemieckie nazwisko, ale uważał się za czeskiego patriotę i w takim duchu wychował synów (AK, s. 36). Dlatego doświadczenia wojenne, zinstytucjonalizowany antysemityzm napędzający mechanizm Zagłady, tak mocno, wręcz traumatycznie dotknął Popperów i wpłynął na ich powojenne wybory. Ojciec Pavla, jego bracia a w końcu sam pisarz zapisali się do partii komunistycznej, zaufali komunistycznej utopii, ulegając złudzeniu, że komunistyczny internacjonalizm to najlepsze remedium na antysemityzm (AK, s. 91). I bardzo szybko przekonali się, że to faktycznie nic innego jak tylko złudzenie. W czasach stalinowskich zaostrzał się terror, w roku 1952 odbył się proces sekretarza generalnego KPCZ Rudolfa Slánský’ego i innych prominentnych komunistów oskarżonych o to, że stanowią syjonistyczno-amerykańską agenturę. Na czternastu oskarżonych jedenastu było Żydami. To był cios dla ojca pisarza, który w opowiadaniu Bieg przez Pragę w przejmującej scenie opisał rozpacz ojca po procesie, stwierdzając, że właśnie wtedy rodzic przestał być komunistą i znowu stał się Żydem. A co z samym Pavlem? Kaczorowski sugeruje, że pisarz po trzydziestce (...) nie był już naiwnym, czeskim komunistą, który miał „żydowskiego tatusia” (AK, s. 216), ale też nigdy nie stał się czeskim dysydentem. Może walcząc z chorobą, zwyczajnie nie miał dość sił, by jeszcze walczyć z system. A może zadziałał jego „ucieczkowy” charakter. Pavel uciekał nad ukochaną rzekę, uciekał również w pisanie. I to właśnie w swojej prozie zmagał się z problem żydowskiego dziedzictwa.
    W ostatnich dziesięcioleciach wielu polskich reportażystów, by wspomnieć tylko Mariusza Szczygła czy Mariusza Surosza, na różne sposoby pisało o historii Czechosłowacji. Chyba jedna nikt nie ukazał w tak pełny i konsekwentny sposób pogmatwanej historii czeskich Żydów, jak Kaczorowski.

Zobaczyć, poczuć

    W biografii Pavla znajduje się, wprawdzie niewielki, acz znaczący, wątek (może nawet nie tyle wątek sensu stricto, co raczej garść uwag spisywanych na marginesie), w którym objawia się sam biograf. Część zawartych w nim uwag ma charakter, by tak rzec, dokumentacyjny; Kaczorowski na przykład zdaje w nich relacje ze spotkań z ludźmi, którzy znali pisarza. Inne z nich na pierwszy rzut oka zdają się dosyć oderwanymi od głównego toku narracji biograficznej komentarzami i zwierzeniami, a to o dziecięcej fascynacji biografa kolarskim Wyścigiem Pokoju, to znowu o dziadku, który trafił do obozu zagłady. Czy chodzi tylko o rodzaj autotematycznych wtrętów, mających niejako od kuchni pokazać proces powstawania biografii Pavla, ubarwić tekst? Chyba nie do końca. Kaczorowski, jak mi się zdaje, poszukuje przestrzeni wspólnoty z czeskim pisarzem. Oczywiście, nie chodzi o wspólnotę pokoleniową, bo o takiej mowy być nie może, lecz o wspólnotę doznań, przeżyć i przemyśleń. Dlatego między innymi Kaczorowski odwiedza miejsca, w których przebywał Pavel, wędruje wzdłuż rzeki Berounki. Chce chyba nawet nie tyle zrozumieć Pavla, co poczuć go, odnaleźć jego „ducha”, odkryć to, co znajduje się „pod powierzchnią” życia objawiającego się w udokumentowanych świadectwach. Poza tym co napisane, raczej w przeżyciu niźli słowie. 
   
    We współczesnej polskiej biografistyce widać wyraźny trend, który nazwałbym dokumentacyjnym. Tego rodzaju biografie zasadzają się na bardzo skrupulatnej dokumentacji faktów z życia osoby, o której pisze biograf. W efekcie czytelnik dostaje do ręki biografię, która w dużym stopniu jest ciągiem przytoczeń - tekstów, dokumentów, świadectw; zostaje niejako zasypany mnogością suchych faktów. Nie ma w nim za wiele miejsca na niejednoznaczność, spekulację, nie ma chęci uchwycenia „ducha” przedstawianej osoby. Kaczorowski, splatając w biografii Pavla przedstawione przeze mnie wątki, wychodzi poza biograficzny konkret, co w przypadku osobowości tak skomplikowanych, niejednoznacznych, spękanych, jak czeski pisarz daje bardzo dobre efekty. Bez wątpienia Ota Pavel. Pod powierzchnią jest jedna z najlepszych biografii, jakie czytałem w ostatnim czasie.

Przypisy
1) A. Kaczorowski, Ota Pavel. Pod powierzchnią, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, s. 235. Dalej w tekście cytaty z książki są oznaczane: AK z podaniem strony.
2) O. Pavel, Śmierć pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami, przeł. A. Czcibor-Piotrowski, J. Waczków, Świat Literacki, Izabelin 2004, s. 5. Dalej w tekście cytaty z książki są oznaczane: OP podaniem strony.

Tekst ukazał się w dwumiesięczniku "Nowa Dekada Krakowska", nr 2-3, 2018.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza