poniedziałek, 10 grudnia 2018

Kryminał autotematyczny


Anthony Horowitz, Pogrzeb na zamówienie, przeł. Maciej Szymański, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2018, s. 344.

    No proszę, wydawało mi się, że jeśli chodzi o powieści kryminalne, nikt nie jest mnie w stanie niczym zaskoczyć, jednak Anthony Horowitz zdołał to jednak zrobić. Ten angielski prozaik i scenarzysta licznych seriali telewizyjnych dał się u nas poznać przede wszystkim jako pisarz ciekawie i pomysłowo wpisujący swoje fabuły w istniejące już, poniekąd  - choć nie lubię tego słowa - kultowe tekstowe światy, choćby w opowieści o Sherlocku Holmesie (na przykład powieść Moriarty) czy Bondzie (Cyngiel śmierci). W Pogrzebie na zamówienie Horowitz stworzył historię od A do Z własną, i do tego jaką! Jest to bowiem kryminalna powieść autotematyczna, czyli rzecz o pisaniu powieści kryminalnej. Czegoś takiego jeszcze nie czytałem.
    Zanim napiszę o warstwie autotematycznej w nowej powieści angielskiego pisarza, jak dla mnie najbardziej interesującej w tym tekście, słów kilka o intrydze kryminalnej, bo oczywiście jest i takowa - w końcu bez niej nie byłby to kryminał. Samotna kobieta w średnim wieku, niejaka pani Cowper odwiedza londyński zakład pogrzebowy, gdzie zamawia własny pogrzeb, dokładnie opisując, jak ma on wyglądać. I tego samego dnia zostaje uduszona we własnym mieszkaniu. Przypadek? Sprawa jeszcze bardziej komplikuje się, kiedy po pogrzebie kobiety zostaje zadźgany jej syn, znany aktor, robiący karierę w Hollywood. Londyńska policja nie przepada za tak dziwacznymi kejsami, więc zatrudnia konsultanta od co trudniejszych przypadków, byłego gliniarza Hawthorna. Ten zaś zwraca się z propozycją specyficznej współpracy do znanego pisarza... Anthony'ego Horowitza, którego poznał wcześniej, kiedy pracował jako policyjny konsultant przy serialu. Nieźle, nieprawdaż?
    Sama intryga kryminalna została wykreślona jakby od linijki, nic jej nie brakuje, są zmyłkowe tropy, punkt kulminacyjny gdzie trzeba i pełna emocji końcówka. Trochę to - by tak rzec - mechaniczne, trochę przewidywalne, bo na przykład bardzo szybko domyśliłem się, kto jest zabójcą. Za to jednak motywacje zabójstw były dosyć specyficzne. Po prostu porządna rzemieślnicza robota i tyle.
    Hawthorn proponuje Horowitzowi ni mniej, ni więcej tylko opisanie w powieści śledztwa w sprawie śmierci Cowper. Oczywiście, z byłym policjantem jako głównym bohaterem. Pisarz początkowo wzbrania się, ponieważ nigdy wcześniej nie korzystał w powieściach z autentycznych zdarzeń, zawsze wymyślał fikcyjne intrygi. Poza tym nie przepada za samym Hawthornem (za chwilę wyjaśnię dlaczego). W końcu Horowitz daje się jednak namówić i towarzyszy w śledztwie. Dzięki temu pisarz pozwala czytelnikowi nie tylko zobaczyć, w jaki sposób powstaje powieść kryminalna od momentu pojawienia się pomysłu, ale także ujawnia tajemnice swojego warsztatu. W Pogrzebie na zamówienie jest wiele ciekawych wątków ukazujących sposoby i chwyty, z jakich Horowitz korzysta, tworząc czy to to powieści kryminalne, czy to scenariusze filmowe. Jak również pokazujących pisarskie życie i pracę na co dzień. Na zachętę krótki cytat dotyczący spotkań autorskich z czytelnikami: "Niekiedy czuję się wręcz jak sceniczny kabareciarz - tyle że pytania, które zadają mi słuchacze, nigdy się nie zmieniają, a ja opowiadam w nieskończoność te same dowcipy". Czyż podobnych odczuć nie mają też polscy pisarze?
    Bardzo interesujący w nowej powieści Horowitza jest też wątek relacji między pisarzem a Hawthornem. Były glina jest świetnym, dociekliwym, błyskotliwym i skutecznym śledczym, obdarzonym umiejętnością dedukcji w typie Holmesowskim. Przy tym jednak jest bardzo trudnym człowiekiem. Hawthorn jest nieprzyjemny, zgryźliwy, wybuchowym. Kiedy prowadzi śledztwo, tak bardzo skupia się na pracy, że niemal przestaje zwracać uwagę na innych, o czym boleśnie przekonuje się Horowitz. Do tego były glina jest enigmą, nie chce o sobie mówić, chroni swoją prywatność, co bardzo irytuje, ale i intryguje pisarza. Pogrzeb na zamówienie jest więc również historią swoistego śledztwa, które prowadzi pisarz, aby odkryć, kim właściwie Hawthorn jest i dlaczego tak a nie inaczej się zachowuje.
    Pogrzeb na zamówienie Horowitza jest dobrą powieścią kryminalną, ale też czymś w rodzaju swoistego podręcznika pisania kryminałów. Świetna, pomysłowa rzecz, naprawdę świetna.
   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza