wtorek, 24 marca 2020

 

Cykl – Zaległe lektury czasu pandemii

 




O chleb i ideę


Dariusz Zalega, Śląsk zbuntowany, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, s. 224.


    W okolicach premiery Śląsk zbuntowany Dariusza Zalegi przedstawiany był jako reportażowa opowieść o Ślązakach (przede wszystkim z Górnego Śląska), którzy wzięli udział w hiszpańskiej wojnie domowej (1936-39), walcząc po stronie Republiki głównie w oddziałach Brygad Międzynarodowych. I faktycznie, znajduje się w tej książce ciekawy, ukazywany ze specyficznej perspektywy i pełen mało znanych szczegółów obraz tej krwawej i brutalnej wojny, który – jak sądzę – zadowoli czytelników zainteresowanych historią konfliktów zbrojnych w XX wieku w ogóle, a wojny domowej w Hiszpanii w szczególności. Jednak mnie zaciekawiło w tym tekście coś innego, opis lokalnych uwarunkowań i przemian społecznych (zawartych w trzech pierwszych rozdziałach książki: Korzenie, Granice, Emigracja), które koniec końców doprowadziły do tego, że spora grupa Ślązaków krętymi ścieżkami dotarła do Hiszpanii.
    Przeciętny Polak o historii Górnego Śląska wciąż wie niewiele, a jeśli już – pewnie kojarzy powstania śląskie czy problemy z identyfikacją narodowościową mieszkańców tego regionu. Zalega ukazuje historię Śląska w początkowych dekadach XX wieku przez inny niźli narodowościowy pryzmat. W posłowiu do książki autor pisze, że interesuje go „plebejska historia regionu”, co może brzmi nieco abstrakcyjnie. Wykładając to prościej – Zalega skupia uwagę na losach zwykłych śląskich robotników, ich problemach z utrzymaniem pracy i zapewnieniem bytu, kromki chleba sobie oraz bliskim, co w niepewnych czasach konfliktów zbrojnych i granic państwowych przesuwanych po terenie regionu było nie lada wyzwaniem, jak również – co w książce jest istotne – przedstawia walkę klasową i polityczną, która miała spory wpływ na życiowe wybory sporej części Ślązaków.
    W Śląsku zbuntowanym Zalega wykorzystuje już dobrze sprawdzoną w narracjach historyczno-reportażowych metodę przybliżania makrohistorii przez mikrohistorie. Szkieletem książki są zachowane wspomnienia kilkunastu Ślązaków, dzięki czemu opowieść Zalegi jest – by tak rzec – plastyczna, pełna konkretów i ciekawych szczegółów. Naprawdę sporo dowiedziałem się z niej o życiu codziennych Ślązaków tamtych czasów, często rozpaczliwych zmaganiach o byt, strajkach, potyczkach (nierzadko krwawych) z funkcjonariuszami wszystkich władz, które rządziły Śląskiem; o ich losach i wciąż jeszcze mało znanych oraz słabo opisanych epizodach z ich historii. Przykładem jest choćby opis międzywojennej emigracji zarobkowej Ślązaków do Francji i Belgii – wątek w książce poboczny, ale bardzo ważny. I oczywiście bardzo wiele miejsca w tej książce autor poświęcił przybliżeniu działalności rozmaitych ruchów robotniczych czy partii politycznych, przede wszystkim lewicowych, od socjalistycznych przez komunistyczne aż po anarchistyczne. Każdy, kto zaliczył edukację w czasach PRL-u, pewnie pamięta, jaką mordęgą było wkuwanie historii polskiego i światowego ruchu robotniczego. Autorowi Śląska zbuntowanego udało się kwestie polityczne, historię zmagań klasowych, między- i wewnątrzpartyjnych tarć ukazać w przejrzysty a przy tym zwyczajnie intrygujący sposób. Zapisałbym to autorowi na duży plus.
    Z tego co widzę, Śląsk zbuntowany przeszedł trochę bez echa. Właściwie trudno się dziwić, bo ani historia tego regionu, ani jego współczesność wciąż niespecjalnie interesują resztę kraju. A szkoda, bo można się z niej sporo dowiedzieć nie tylko o samym Śląsku i Ślązakach. Więc tak na koniec – w tej książce pojawia się morał, wprawdzie wyrażony nie wprost, lecz wyraźnie wybrzmiewający: ci, którzy poświęcają się dla idei, prędzej czy później dostają po rzyci. I nie dotyczy to wyłącznie Ślązaków.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza